wtorek, 3 stycznia 2017

Cześć!
Niedawno rozpoczęłam nowy etap w życiu, takie prawdziwe dorosłe życie. Zamieszkałam wspólnie z ukochanym, z czego bardzo się cieszę. Mamy swój własny kącik, gdzie wszystko jest po naszemu, gdzie musi panować kompromis między moimi planami,a jego. To przepiękny etap w życiu, ale nie o tym chce napisać.
Zastanawiacie się czasem jak to się stało, że w mgnieniu oka minął Wam cały tydzień, miesiąc? Mnie to non stop zadziwia. Po przeprowadzce uświadomiłam sobie, że okres dzieciństwa jest już za mną. Niby wiedziałam o tym od dawna. Na studia wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, więc już wtedy niby czułam się dorosła. Minęły trzy lata, potem przyszła praca, kolejny rok minął... I nagle jakby ktoś wylał mi wiadro lodowatej wody na głowę krzycząc: "S. nie jesteś już dzieckiem, za wszystko co robisz i mówisz ponosisz odpowiedzialność!".
W okresie przedświątecznym dużo wspominałam okres dzieciństwa, jak to fajnie było grać w monopol, jeździć latem z rodziną do lasu albo nad jezioro, bawić się w chowanego, itp. Wiecie, taki ciepły klimacik tego co już nie wróci. Nie żebym narzekała, bo moje życie jest dokładnie takie jakie chce. Nie zamieniłabym go na żadne inne, no może podrasowałabym to i owo he he. Po prostu dotarło, że czas ucieka nieubłaganie., dlatego musimy delektować się każdą chwilą. Zapamiętujmy wspaniałe chwile, spędzajmy jak najwięcej czasu z najbliższymi, nie dajmy wciągnąć się w sztuczny wir... Po prostu pamiętajmy, że są na tym świecie ludzie, których kochamy i którzy kochają nas, a to najpiękniejsze co może nas spotkać :)
Pozdrawiam, S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz