Cześć!
Niedawno rozpoczęłam nowy etap w życiu, takie prawdziwe dorosłe życie. Zamieszkałam wspólnie z ukochanym, z czego bardzo się cieszę. Mamy swój własny kącik, gdzie wszystko jest po naszemu, gdzie musi panować kompromis między moimi planami,a jego. To przepiękny etap w życiu, ale nie o tym chce napisać.
Zastanawiacie się czasem jak to się stało, że w mgnieniu oka minął Wam cały tydzień, miesiąc? Mnie to non stop zadziwia. Po przeprowadzce uświadomiłam sobie, że okres dzieciństwa jest już za mną. Niby wiedziałam o tym od dawna. Na studia wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, więc już wtedy niby czułam się dorosła. Minęły trzy lata, potem przyszła praca, kolejny rok minął... I nagle jakby ktoś wylał mi wiadro lodowatej wody na głowę krzycząc: "S. nie jesteś już dzieckiem, za wszystko co robisz i mówisz ponosisz odpowiedzialność!".
W okresie przedświątecznym dużo wspominałam okres dzieciństwa, jak to fajnie było grać w monopol, jeździć latem z rodziną do lasu albo nad jezioro, bawić się w chowanego, itp. Wiecie, taki ciepły klimacik tego co już nie wróci. Nie żebym narzekała, bo moje życie jest dokładnie takie jakie chce. Nie zamieniłabym go na żadne inne, no może podrasowałabym to i owo he he. Po prostu dotarło, że czas ucieka nieubłaganie., dlatego musimy delektować się każdą chwilą. Zapamiętujmy wspaniałe chwile, spędzajmy jak najwięcej czasu z najbliższymi, nie dajmy wciągnąć się w sztuczny wir... Po prostu pamiętajmy, że są na tym świecie ludzie, których kochamy i którzy kochają nas, a to najpiękniejsze co może nas spotkać :)
Pozdrawiam, S.
wtorek, 3 stycznia 2017
Cześć!
Przygodę z blogowaniem planowałam rozpocząć od dawna. W zasadzie miałam mnóstwo planów. Opowiadałam przyjaciółkom, ukochanemu o czym będę pisać, jak będzie wspaniale, itp. Jednak na planach zawsze się kończyło. Nawet gdzieś mam przepiękny zeszyt w pięknej, kolorowej okładce, w którym zapisywałam wszystkie pomysły, notowałam informacje, którymi chciałam się z Wami podzielić. Zapał był, ale brakowało "kopa" by zrealizować to co planowała. Tak mijał tydzień, miesiąc...rok, w zasadzie nawet półtora roku. Aż nagle na koniec 2016 roku słyszę od ukochanego zdanie: "To kiedy zakładasz bloga? Miałaś tyle pomysłów i co?". Zaczął mnie lekko przedrzeźniać, ja wymijająco odpowiedziałam, że przyjdzie na to czas.
I stało się, mamy 2017 roku, a ja postanowiłam już nigdy więcej nie odkładać planów na później. Zamierzam być z Wami i dzielić się moimi skromnymi przemyśleniami, pomysłami. Mam nadzieję, że będziemy się wzajemnie wspierać i motywować do działania.
Pozdrawiam, S.
Przygodę z blogowaniem planowałam rozpocząć od dawna. W zasadzie miałam mnóstwo planów. Opowiadałam przyjaciółkom, ukochanemu o czym będę pisać, jak będzie wspaniale, itp. Jednak na planach zawsze się kończyło. Nawet gdzieś mam przepiękny zeszyt w pięknej, kolorowej okładce, w którym zapisywałam wszystkie pomysły, notowałam informacje, którymi chciałam się z Wami podzielić. Zapał był, ale brakowało "kopa" by zrealizować to co planowała. Tak mijał tydzień, miesiąc...rok, w zasadzie nawet półtora roku. Aż nagle na koniec 2016 roku słyszę od ukochanego zdanie: "To kiedy zakładasz bloga? Miałaś tyle pomysłów i co?". Zaczął mnie lekko przedrzeźniać, ja wymijająco odpowiedziałam, że przyjdzie na to czas.
I stało się, mamy 2017 roku, a ja postanowiłam już nigdy więcej nie odkładać planów na później. Zamierzam być z Wami i dzielić się moimi skromnymi przemyśleniami, pomysłami. Mam nadzieję, że będziemy się wzajemnie wspierać i motywować do działania.
Pozdrawiam, S.
Subskrybuj:
Posty (Atom)